MYŚLI
Fryderyk Engels
MYŚLI
Przyczyna, która nie działa, nie jest w ogóle przyczyną.
Dwaj rozbitkowie są sami na wyspie i tworzą społeczeństwo.
Nikt nie może walczyć o jakąś sprawę, żeby sobie nie zyskać wrogów.
Człowiek się stopniowo ogładza, kiedy od czasu do czasu dostaje policzek, który musi uważać za zasłużony.
...z chmur brzemiennych burzą muszą się wyładować pioruny.
...młodym dobrze robi, gdy im się przypomina dawny ruch [proletariacki], w przeciwnym razie sądzą, że wszystko zawdzięczają tylko sobie.
Rozwój [...] jednostki jest uwarunkowany rozwojem wszystkich innych jednostek, z którymi znajduje się ona w pośrednich lub bezpośrednich stosunkach.
Od sześciuset lat wszelki ruch postępu wychodzi z miast.
...okoliczności w tym samym stopniu tworzą ludzi, w jakim ludzie okoliczności.
Nędza uczy się modlić, a co ważniejsze — myśleć oraz działać.
Armia, której główną podporą są żonaci mężczyźni w średnim wieku, jest z natury mniej zaczepna.
Zgon wielkiego człowieka jest dla małych ludzi doskonałą okazją do sklecenia politycznego i literackiego kapitału, no i do zarobienia gotówki.
Wystarczy, że poseł nie wypowiada żadnych poglądów, tylko hałasuje i głosuje.
Fragmenty opatrzone gwiazdką oznaczają, iż teksty te są wspólnym dziełem Fryderyka Engelsa i Karola Marksa pan Duhring ma rację twierdząc, iż całą dotychczasową historię można sprowadzić do zniewolenia człowieka przez człowieka.
W naszych czasach to, co głoszą prorocy, roztrząsane bywa surowiej, niż gdy idzie o autorów świeckich.
Bezpośrednią rzeczywistością myśli jest język.
Wskutek długoletniego obcowania z Don Kichotem Sancho tak się nim zaraził, iż nie uważa, że to jego „zadanie', to jego „powołanie' jest niczym innym jak rezultatem jego wiary w grube filozoficzne księgi rycerskie.
Pewien dziarski jegomość uroił sobie kiedyś, iż ludzie dlatego tylko toną w wodzie, że opętała ich myśl o ciężkości.
...i najświętszy też nie jest czysty!* Duch ci ochotny, ciało mdłe.
Prawo do cieszenia się bez przeszkód przypadkowości w granicach pewnych warunków nazywano dotąd wolnością osobistą.
Tylko broń walczy, a nie ludzie, którzy się nią posługują..
...największe nieszczęście przychodzi na ostatku.
Bezczynny drobnomieszczanin, któremu kole) żelazna spadła z nieba i który właśnie dlatego wierzy, że to on sam ją wynalazł, zaczyna od razu — gdy tylko raz jeden przejedzie się koleją — fantazjować o lotach powietrznych.
Jako prosty bakałarz wiejski Sancho sądzi, że gdy krzesze ogień, to ten wychodzi z kamienia, w którym był dotychczas ukryty.
Bohaterskie czyny Sancho Pansy polegają na tym, że poznaje on
